Czas to pieniądz..

Kolejna odsłona Serii GP Formuły 1

W przypadku GP Malezji na torze Sepang tytułowe przysłowie przekłada się na to, że wyścig zaplanowano na 17.00 czasu lokalnego, tak żeby w Europie więcej osób mogło go obejrzeć na żywo. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że większa oglądalność przekłada się na większe zyski, choćby z reklam.

Klucz do sukcesu okazał się jednak zawodny, bo wyścig z powodu wieczornego deszczu przerwano a decydujący był układ stawki po 31 okrążeniach (zgodnie z regulaminem FIA przyznano w tym przypadku połowę punktów za poszczególne miejsca). Niestety wcześniejsze obawy o monsunowe ulewy nawiedzające okolice i sam tor Sepang codziennie popołudniu okazały się uzasadnione.

Z punktu widzenia większości polskich kibiców i „kibiców” F1 wyścig zakończył się już w połowie drugiego okrążenia wraz ze spaleniem się silnika w aucie Kubicy. Już na kółku rozgrzewkowym Robert informował o dziwnej pracy silnika. Po starcie został niemal w miejscu, potem próbował jechać, ale – jak sam powiedział potem – auto rozpędzało się tylko do 240km/h i nie dało się ścigać. Prawdopodobną przyczyną usterki był wyciek z jednego z systemów hydraulicznych – taką informację podano jakiś czas po wyścigu.

Jeszcze szybciej jazdę zakończył – podobnie jak w Australii – Heikki Kovalainen, nie zakończył nawet pierwszego okrążenia – po wypadnięciu z trasy na zakręcie nie zdołał już powrócić na tor.

Wyścig zaczął się na suchym torze, ale chmury nad torem i prognozy synoptyków nie pozostawiały złudzeń – deszcz miał nadejść. I nadszedł, na 22. okrążeniu zaczęło lać. Nad Sepang zawisła burza, wyładowania atmosferyczne pozbawiły nawet transmisje telewizyjną głosu na jakiś czas.

Tor pogrążył się w chaosie, nic praktycznie nie było widać dalej niż dwa, trzy metry wprzód. Dodatkowo zmienna siłą deszczu spowodowała, że kierowcy zjeżdżali do pit stopów kilkakrotnie zmieniając opony raz na deszczowe, innym razem na przejściowe.

Na 32. kółku pojawiła się czerwona flaga oznaczające przerwanie wyścigu. Kierowców zgrupowano na prostej start-meta, ale po kolejnych minutach oczekiwania w końcu odwołano wyścig.

Klasyfikacja pokazała jednak, że Brawn GP i Toyota są cały czas w sile, i kontynuują zdobywanie punktów do tabeli.

Teraz cała stawka ma dwa tygodnie świątecznej przerwy. Następne GP w Chinach w Szanghaju. Być może to uda się ukończyć Robertowi. Czekamy...