Lancia Musa - kobieca, czy nie? | Test
Lancia Musa to raczej egzotyczny pojazd na naszych drogach.
Czy auto jest warte swojej (wysokiej) ceny?
Nadwozie
Bliźniacza konstrukcja, z równie egzotycznym u nas Fiatem Idea, cechuje się ponadprzeciętną w tej klasie urodą, która szczególnie paniom może przypaść do gustu. Opcjonalny, dwukolorowy lakier pozwala wyróżnić się z tłumu podobnych aut na ulicy. Lancia to modny gadżet.
Mocno przeszklona karoseria obiecuje jasne, przytulne wnętrze. Niestety widoczność nie należy do mocnych stron malej Lancii.
W obserwacji drogi przed autem absolutnie nie pomagają małe szybki w przednich słupkach, a same słupki są szerokie i ograniczają widoczność. Plus za wycieraczki dobrze spełniające swoją rolę. Widoczność do tyłu jest słaba, a dodatkowo ogranicza ją zagłówek dla trzeciego pasażera. Nikt jednak nie obiecuje absolutnej użyteczności w modnych rzeczach - no może poza firma Apple.
Wnętrze
Tym co pierwsze zwraca uwagę po zajęciu miejsca za kierownicą jest umieszczenie zegarów na środku deski rozdzielczej.
Pomimo tego że fotel miałem maksymalnie opuszczony do dołu, to i tak daszek nad wskaźnikami przesłaniał mi prędkościomierz. Dodatkowa niewygoda wynika z szerokiej i rozbudowanej konsoli środkowej i skąpego miejsca na nogi kierowcy. Jednak dla Pań powinno go być wystarczająco, a wygodnie i wysoko umieszczony drążek zmiany biegów ułatwia zmianę przełożeń.
Z tylu w Lancii jest wygodnie i całkiem przestronnie, dobre wrażenia sprawia panoramiczny dach. Oparcie dla trzeciego pasażera możemy łatwo złożyć uzyskując podłokietnik ze schowkiem na butelkę! Kształt idealny na szampana.
Napęd
Lancię, która miałem przyjemność testować wyposażono w 120 konnego diesla z Common Rail o pojemności 1,6 l. Pomimo sporej mocy dynamika nie powala. Czuć ze autko jest ciężkie, wyraźnie też odczuwamy turbo dziurę - po prostu - do 2200 obrotów nie dzieje się zbyt wiele i przypominają się czasy starych, wolnossących diesli.
Gdy turbosprężarka zacznie tłoczyć powietrze do silnika, auto dostaje wigoru, choć jak to w dieslu bywa, zakres użytecznych obrotów jest niski i chcąc się dynamicznie poruszać należy dość wcześnie zmieniać bieg na wyższy.
Układ jezdny daje pewność prowadzenia, pomimo tego że autko dość mocno przechyla się na zakrętach, jednak komfort resorowania, jak na auto pretendujące do miana premium, jest za niski. Nierówności - szczególnie poprzeczne uskoki - są nieprzyjemnie i wyraźnie odczuwalne i słyszalne. Przyczyniają się do tego z pewnością 16 calowe aluminiowe felgi z oponami o niskim profilu - ale wyglądają szałowo . Kabina jest dobrze wyciszona i na równych odcinkach dróg podróżuje się bardzo przyjemnie.
Mimo wielu zalet auto jest zdecydowanie za drogie - testowana wersja kosztuje ponad 100 000 zł. Za podobnie zmotoryzowaną Merive zapłacimy ponad 20 000 mniej.
Jednak Opel nie jest ani szczególnie ładny, ani modny co przekreśla go w oczach wielu Pań.
A Lancia Musa jest ładna, oryginalna i stworzona dla kobiet.