Lans na bogato

Aston Martin, auto Bonda - każdy chce go mieć

Jedną z najgorętszych premier tegorocznego salonu motoryzacyjnego w Genewie jest bez wątpienia Aston Martin DBS Volante.

    Przymiotnikiem którym niemal zawsze określało się Astony, jest „piękny”.  Także w tym przypadku nie wypada użyć innego słowa. Nawet brak dachu nie zdołał zaburzyć doskonałych proporcji nadwozia DBS’a. Aczkolwiek, podobnie jak w przypadku coupe, nie jestem przekonany do „sportowych” dodatków na karoserii i lexusopodobnych lamp tylnych, które, nie oszukujmy się, są tam po prostu nie na miejscu i cierpi na tym elegancja. Jednak te drobnostki nie są w stanie chyba nikogo odstraszyć. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

    Jeśli chodzi o to, co znajduje się pod pięknie uformowanym nadwoziem, to nie ma niespodzianek. Sześciolitrowy, dwunastocylindrowy agregat, podobnie jak w wersji z twardym dachem dostarcza 517 koni mechanicznych i 570Nm momentu obrotowego przenoszonych, a jakżeby inaczej, na tylną oś poprzez sześciostopniową manualną przekładnię, bądź nowy sześciobiegowy automat Touchtronic. Dostarcza on również dźwięk, który sprawi że każdy przejazd przez tunel stanie się prawdziwą symfonią na 12 cylindrów. I przy którym seryjne głośniki Bang&Olufsen wydają z siebie co najwyżej marne pyrkanie. Oczywiście dźwięk nie jest jedynym doznaniem które możemy odczuć za kierownicą szlachetnego „brytyjczyka”. 4,3 sekundy do 100km/h i 304km/h prędkości maksymalnej mówią same za siebie. Co więcej, są to wartości tylko marginalnie odstające od tego co oferuje nam „zwykły” DBS.

    Jak dotąd wszystko wygląda dobrze, aczkolwiek mam pewne wątpliwości. DBS został bowiem stworzony nie żeby spełniać rolę długodystansowego Gran Turismo, a po to, by stanowić konkurencję dla takich tuz jak Ferrari 599. I jako coupe spełnił to zadanie nader dobrze. Pozbawiając go dachu, należy jednak liczyć się z tym, że straci poprzez to część swojego charakteru rasowego sportowca na rzecz bulwarowego cruisera - siłą rzeczy musi stać się cięższy (dokładnie o 115kg w stosunku do hardtopa, co daje 1810kg) i mniej sztywny, więc raczej nie będzie nadawał się do szalonej zabawy na torze czy po górskich serpentynach. I tu nasuwa się pytanie – czy do spokojnej jazdy wzdłuż lazurowego wybrzeża nie wystarczy zwykły DB9 Volante?

    Z pewnością dla potencjalnych klientów, ludzi których na to stać, nie będzie to żaden dylemat, bo kupią każdą nowinkę która pozwoli im się wyróżnić w snobistycznym towarzystwie. Ja jednak zostaję przy wersji z zamkniętym nadwoziem.