Plan Stabilności i Rozwoju - kolejny problem rynku
Kryzys na świecie pogłębia się i chociaż według władz Polska nie jest bezpośrednio zagrożona, to jednak jego negatywne skutki nie tylko mogą, ale niewątpliwie znajdą odzwierciedlenie w polskiej gospodarce.
Biorąc to pod uwagę rząd zmienił założenia ustawy budżetowej na rok 2009 dotyczące wzrostu PKB z poziomu 4,8% do 3,7%, a także przedstawił plan antykryzysowy – Stabilności i Rozwoju, obejmujący szereg działań na rzecz zapewnienia stabilności finansów publicznych oraz utrzymania wzrostu gospodarczego. Jednym z punktów planu jest utworzenie Rezerwy Solidarności Społecznej, która ma być zabezpieczeniem ważnych wydatków społecznych, takich jak:
• Wsparcie dochodów rodzin żyjących poniżej progu ubóstwa, co będzie wiązało się z nowym modelem waloryzacji świadczeń rodzinnych,
• Wsparcie projektów wspomagających dzieci tak, by akcją dożywiania obejmować wszystkie potrzebujące osoby,
• Wsparcie osób niesamodzielnych, szczególnie w podeszłym wieku, by miały zapewnioną pomoc.
Środki na rezerwę mają być uzyskane z planowanego wzrostu podatku akcyzowego (1 140 mln zł) na alkohol oraz samochody napędzane silnikami o pojemności powyżej 2 000 cm3.
Kroki podjęte przez rząd są jak najbardziej zrozumiałe. Polska gospodarka i polscy obywatele, w miarę możliwości powinni być zabezpieczeni przed negatywnymi skutkami kryzysu. Pytanie tylko czy wybrana formuła, w części dotyczącej samochodów, w kontekście zmian zachodzących na rynku polskim i europejskim, jest właściwa? Według mojej oceny - NIE.
Szanowny Panie Premierze,
Pańska decyzja dotycząca podniesienia podatku akcyzowego na samochody z silnikami powyżej 2000 cm3 nie jest dobrym sygnałem dla rynku. Nie chodzi o to, że jej skutkiem będzie nieprzewidywany wcześniej wzrost cen, jaki zanotujemy w tym segmencie rynku, a prowadzący do ograniczenia sprzedaży (co dotknie w sposób bezpośredni część z producentów), gdyż rynek ten stanowi obecnie zaledwie 6,3% wszystkich sprzedawanych w Polsce samochodów nowych (ok. 16,5 tysiąca do końca października) i dotyczy niewielkiej rzeszy lepiej sytuowanych klientów. Nie chodzi również o to, że decyzja ta stanowi także krok wymierzony przeciwko producentom komponentów działającym w Polsce, w tym np. zakładom Toyoty, gdzie powstaje jeden z najnowocześniejszych silników diesla, o niskim zużyciu paliwa i niskiej emisji, którego pojemność przekracza, niestety, ustaloną dolną granicę pojemności silnika. Nie chodzi również o wzrost kosztów importu samochodów używanych, który może prowadzić do ograniczenia poziomu importu samochodów z silnikami powyżej 2 litrów (co uderzy bezpośrednio w niezależnych importerów), co mogłoby być dobrze postrzegane przez producentów nowych aut, choć pewnie efektem Pana decyzji będzie raczej zmiana struktury wiekowej sprowadzanych pojazdów prowadząca do obniżenia kosztów importu. Chodzi o sam fakt podjęcia działań zaskakujących, których skutkiem będzie dalsze ograniczenie możliwości rozwojowych polskiego rynku, a także potwierdzenie powszechnej opinii mówiącej o jego nieprzewidywalności.
W czasie, kiedy rządy większości państw Unii Europejskiej prowadzą działania mające na celu ograniczenie skutków pogłębiającego się kryzysu, zapowiadają zmniejszenie obciążeń podatkowych po to by utrzymać inwestycje, ograniczyć spadek poziomu zatrudnienia, stymulować wzrost, a w najgorszym przypadku utrzymać istniejący popyt na samochody, polski rząd zwiększa obciążenia podatkowe. Wbrew temu, co mówił Pan Premier w czasie niedzielnej konferencji prasowej, podwyżka nie może objąć jedynie samochodów importowanych, a będzie musiała być zastosowana wobec wszystkich aut po raz pierwszy rejestrowanych na terenie kraju. Co prawda liczba samochodów produkowanych i sprzedawanych w kraju z silnikami o pojemności powyżej 2 litrów jest niewielka, to jednak sam fakt zwiększenia obciążeń podatkowych ich dotyczących, może być przyczynkiem do spadku ich sprzedaży, co w konsekwencji może prowadzić do ograniczenia liczby miejsc pracy. Czy taki ewentualny rezultat podjętych decyzji w walce o Solidarność Społeczną brał Pan pod uwagę?
Rozumiem, iż u podstaw decyzji Pana Premiera leżała głównie chęć zwiększenia dochodów po stronie samochodów używanych sprowadzanych do kraju, o czym może świadczyć bezpośrednio Pana wypowiedź w czasie konferencji prasowej. Udział samochodów używanych z silnikami powyżej 2000 cm3 w całej liczbie sprowadzanych do Polski aut jest dzisiaj niemal trzykrotnie wyższy (ok. 18%) niż w przypadku samochodów nowych (ok. 6,3%), a co za tym idzie szacowane dochody budżetu z tytułu podatku akcyzowego są niemal 2-krotnie wyższe (około 500 mln zł). Jest więc o co walczyć. Czy jednak w prowadzonych analizach wzięto pod uwagę możliwość zmiany struktury wiekowej importu samochodów używanych prowadzącej do obniżenia poziomu zakładanego wzrostu dochodów? Doświadczenia ostatnich lat wyraźnie pokazują, iż taka reakcja rynku jest wielce prawdopodobna. Jeżeli tak się stanie, rzeczywisty poziom wzrostu dochodów może być zdecydowanie niższy od zakładanego. W efekcie - przy relatywnie niewielkim zysku - poniesiemy niewspółmierną stratę w wizerunku, której skutki mogą być dalekosiężne.
Niestety, sposób podjęcia decyzji dotyczącej bezpośrednio rynku motoryzacyjnego w Polsce, stwarza wrażenie działania bardziej politycznego niż racjonalnego, działania ad-hoc, nieuwzględniającego aktualnych realiów. Brak jednoznacznej polityki rządu wobec rynku, brak określenia potencjalnych kierunków jego kształtowania stanowi dużą przeszkodę w jego zrównoważonym rozwoju. Działania podejmowane przez rządy w okresie ostatnich 8 lat były raczej reakcją na pojawiające się zdarzenia niż realizacją długoterminowych planów. Ich skutkiem był nie tylko zauważalny, ponad dwukrotny spadek sprzedaży samochodów nowych, jedna z ostatnich pozycji na listach rankingowych krajów Unii Europejskiej w sprzedaży na 1000 mieszkańców, a także ograniczona liczba inwestycji w branży.
Możemy mieć tylko nadzieję, że obecna decyzja będzie już ostatnią wdrożoną w taki sposób oraz że wkrótce rząd podejmie prace nad stworzeniem polityki motoryzacyjnej kraju, która pokaże ścieżkę rozwoju producentom aut nowych, importerom aut używanych, a także producentom komponentów motoryzacyjnych. Polityka ta jest niezwykle ważnym elementem polityki gospodarczej kraju. Jej stworzenie i konsekwentna realizacja pozwoli na wykorzystanie atutów, które posiada nasz kraj i wykorzystanie których uczyni nasz rynek atrakcyjnym dla inwestorów.
Wojciech Drzewiecki
Dodane przez: Lucyna Więckowska
Dodaj pierwszy komentarz
Podobne artykuły
Wspólne plany Fiata i BMW
Nowy rok i nowe, ambitne plany koncernu Chryslera
Nowe wcielenie BMW 2002 w planach
Fiat zmienia plany modelowe
Plan ratowania przemysłu motoryzacyjnego odrzucony
Opel planuje cięcia w produkcji Astry
Renault zapowiada działania, które uzupełnią planowaną pomoc rządu
GM przedstawia plan długoterminowej rentowności