Tajemnicze Warszawskie ulice
Nie będzie to opowieść o poznawaniu pięknych tajemniczych miejsc stolicy.
Choć wątek tajemniczości się pojawi.
Są w Warszawie ulice zapomniane przez Boga i drogowców. Oczywiście można by się tak wyrazić o co drugiej warszawskiej arterii ale niektóre z nich
są z nieznanych nam powodów traktowane "wyjątkowo".
Jednak są takie ulice lub ich odcinki które skutecznie opierają się wszelkim remontom.
Ulica Modzelewskiego na Mokotowie - składa się z trzech odcinków. Dwa są już dość dawno naprawione, środkowy (pomiędzy Al. Lotników a Al.
Wilanowską przypomina tor przeszkód. Podobnie jak sama Aleja Wilanowska. Gdyby Król spróbował tamtędy pojechać do swojego zamku, jego kareta
rozpadła by się po przejechaniu 500 metrów.
Ochota, Rakowiec, ul Korotyńskiego i Mołdawska.
Wszystkie ulice w okolicy zostały już jakiś czas temu gruntownie i skutecznie wyremontowane, Te dwie powinny służyć dziennikarzom motoryzacyjnym do
testowania skuteczności tłumienia nierówności. Nawet w znanych z komfortowego zawieszenia Citroenach odczuwa się i słyszy pracę podwozia.
Ul.Sikorskiego przechodząca w Dolinkę Służewiecka a następnie w ul.Rzymowskiego - od Służewca aż do wjazdu na estakadę mostu Siekierkowskiego jest
dziurawa i ma na tyle głębokie koleiny że niżej zawieszonym samochodom zdarza się wzniecić snop iskier trącym o asfalt układem wydechowym.
Takich przykładów mamy znacznie więcej, szczególnie może dziwić fakt że często ulice w reprezentacyjnych miejscach stolicy mają nawierzchnię w katastrofalnym stanie.
Tajemnicą drogowców pozostaje selektywny sposób podejścia do remontów ulic.
Kolejną sprawą są krawężniki.
Pozytywnym wzorem może być w warszawie ulica Krucza - tam są one niskie i nie przeszkadzają w ich pokonywaniu nawet autom o bardzo niskim profilu w
oponach.
Z kolei krawężniki na ulicy Sobieskiego przed skrzyżowaniem z ulica Dolną mógłby śmiało służyć jako barykada przeciwczołgowa. Nawet terenówki
oparte na solidnych ramach potrafią zaskrzypieć przy wjeżdżaniu na miejsca parkingowe wzdłuż ulicy.
Pewnie ktoś powie że przesadzam, ale niestety nalezę do grupy osób poruszających się na dość niskim i sztywnym zawieszeniu, dzięki czemu tego typu
niedogodności odczuwam o wiele mocniej niż inni uczestnicy ruchu.
Miejmy nadzieję że rok 2009 zmieni nieco oblicze naszych ulic i będziemy mogli się poruszać przyjemniej i bezpieczniej.