Volkswagen Eos 3.2 V6 DSG
2007-06-06
Jaki samochód mógłby się dobrze sprawować w polskich warunkach klimatycznych? Coraz więcej koncernów motoryzacyjnych twierdzi, że... cabrio! Oczywiście nie takie, jakie znamy sprzed lat, z brezentowym, cieknącym po paru latach daszkiem, ale wyrafinowane technicznie kabriolety ze sztywnym, metalowym, składanym dachem. Jest to bardzo prężnie rozwijający się segment rynku, gdyż samochody takie nadają się nie tylko na długie letnie popołudnia, gdy możemy cieszyć się ciepłymi promieniami słońca przemierzając bulwary miast. Można ich także używać do przebijania się przez śnieżne zamiecie, gdyż nowoczesne szczelne systemy zamykające dach, zamieniają samochód w całkowicie normalne coupe, do wnętrza którego nie docierają żadne zbędne informacje o pogodzie za oknami.
Pomysłem na taki samochód popisał się ostatnio Volkswagen. Dołączył w ten sposób do ligi utworzonej przez Peugeota, Renault oraz Opla. VW Eos, bo o nim mowa, zbudowany został na zmodyfikowanej płycie podłogowej Golfa.
Zawarte w nim DNA marki widać także na zewnątrz. Z wyglądu auto ma wiele cech charakterystycznych, dla innych samochodów z Wolfsburga. Zauważamy chromowaną atrapę chłodnicy, przednie reflektory do złudzenia przypominające te, które znamy z Polo, oraz światła tylne, będące pewną wariacją lamp znanych z Passata kombi. Każdy element oglądany z osobna nie powala na kolana, jednak dopiero wszystkie złączone w składną całość wyglądają naprawdę bardzo ładnie. Eos szczególnie z otwartym dachem prezentuje wyjątkowo elegancką linię. Projektanci zrobili naprawdę świetną robotę, gdyż w wielu konkurencyjnych konstrukcjach tego typu tył auta, w którym chowa się dach, jest nienaturalnie wysoko. Przykładem na taką brzydką „bulwę” z tyłu może być na przykład Peugeot 307CC. VW uniknął tego błędu i w dużej mierze dzięki temu powstał bardzo sympatycznie wyglądający samochód.
Niestety wspomniane DNA z Golfa widać także w kabinie. Kabriolety są poniekąd dla ludzi z fantazją, tak więc we wnętrzu oczekiwałoby się czegoś równie zgrabnego, jak obraz zewnętrzny samochodu. Z jednej strony można się trochę rozczarować, gdyż wnętrze bardzo przypomina Golfa. Z drugiej jednak, po bliższym przyjrzeniu się, dochodzimy do wniosku, że co prawda mogłoby być bardziej urozmaicone, ale dzięki rewelacyjnemu wykonaniu i świetnym materiałom otrzymujemy coś więcej, niż w innych VW. Po ocenieniu miejsca pracy kierowcy z tej perspektywy, niektóre początkowo uznane za nudne elementy zaczną nam się podobać. Przymiotnik „nudne” zamienimy wtedy na określenie „pasujące do charakteru auta”. Sprawia to, że natychmiast po zajęciu miejsca za kierownicą czujemy się jak w domu. Wystawia to bardzo dobrą ocenę ergonomii całej konstrukcji.
W otrzymanym do testu egzemplarzu, mruczała jednostka V6 o pojemności 3,2 litra i mocy 250 koni mechanicznych. W tej wersji dostępna jest jedynie automatyczna skrzynia biegów DSG, z której Volkswagen jest bardzo dumny. Faktycznie pracuje ona dobrze, jednak o tym bardziej szczegółowo opowiem za kilka chwil.
Po uruchomieniu silnika, pierwsze co mnie zaskoczyło, to spora cisza, mimo otwartego dachu. Jednostka V6 pracuje bardzo kulturalnie. Jadąc spokojnie nadal nie słyszymy zbyt wielu odgłosów dobiegających spod maski. Dopiero gdy zaczniemy wkręcać samochód w wyższe obroty, do naszych uszu dopłynie miłe warczenie z dodatkiem lekkiego basu, produkowanego przez podwójną końcówkę wydechu. Dynamika jest na dobrym poziomie, gdyż w końcu dysponujemy pokaźnym stadkiem 250 koni. Szybko możemy poczuć wiatr we włosach, dochodząc do pierwszych 100 km/h w 7 sekund, a maksymalnie samochód może pędzić 247 km/h. Jednak takiej prędkości podczas jazdy z otwartym dachem nie polecam.
Eos jest świetnym przykładem, jak bardzo masa wpływa na zachowanie samochodu. Mimo niewielkich rozmiarów samochód jest bardzo ciężki, a to za sprawą bardzo skomplikowanej konstrukcji szklanego składanego dachu, która waży (razem z całym mechanizmem otwierania i zamykania) zastraszające pół tony. To właśnie jest powodem, dla którego Eos z silnikiem V6 jest samochodem bardzo dynamicznym, jednak pozostawiającym pewien niedosyt, gdy popatrzy się na dobre parametry techniczne.
Silnik nie napędziłby samochodu, gdyby nie skrzynia biegów. Została tu zastosowana, wspomniana już wcześniej, dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów DSG. Według marketingowców z Wolfsburga jest to najlepsza spośród innych skrzyń automatycznych dostępnych obecnie na rynku. Faktycznie muszę przyznać, że w trybie pracy sekwencyjnej, ze zmianą biegów łopatkami przy kierownicy, cały ten układ działa wyjątkowo sprawnie. To „sprawnie”, mówiąc bardziej konkretnie, to jedynie 0,03 sekundy, potrzebne na zmianę przełożenia. W praktyce wygląda to tak, że samochód podczas zmiany biegów, w subiektywnym odczuciu cały czas przyspiesza. Żadnych szarpnięć nie uświadczymy ani podczas zmiany w górę, ani w dół z dobrze ustawionym międzygazem.
Minusem tej skrzyni jest zbytnie myślenie za kierowcę. Oczywiście cieszy fakt, że w momencie, gdy zapomnimy redukować biegów, na przykład podczas dojazdu przed skrzyżowaniem, to skrzynia sama przestawia się w tryb automatu i robi wszystko za nas. Problem następuje, gdy jedziemy w trybie automatycznym i chcemy nagle „łopatkami” przy kierownicy zredukować bieg i szybko wyrwać do przodu. W takiej sytuacji, przełączanie pomiędzy trybem pracy komfortowej, a sportowej sekwencyjnej trwa dziwnie długo. Oczywiście gdy już skrzynia przejdzie z trybu „spokojnego misia” na „miejskiego furiata”, to znów wszystko działa w najlepszy możliwy sposób. Jednak ta chwila oczekiwania może być bardzo denerwująca, gdy akurat zobaczymy lukę między samochodami w miejskiej dżungli i chcemy się w nią szybko wcisnąć.
Innym drobnym mankamentem sekwencyjnej zmiany biegów są trochę za małe wspominane już łopatki. Gdy jedziemy na wprost, wszystko wydaje się być dobre, jednak gdy trochę kręcimy kierownicą (a nie daj Boże do tego przełożymy ręce), to dźwigienki gdzieś nam uciekają i trzeba ich szukać. Ten problem jest jednak tak niewielki, jak same łopatki, tak więc podejrzewam, że po przyzwyczajeniu się do tego systemu, może sam zniknąć.
Jadąc VW Eosem bardzo mi się spodobała jedna rzecz, mianowicie humor w jaki ten samochód wprowadza kierowcę. Gdy mamy piękną słoneczną pogodę, otworzymy sobie dach to wcale nie mamy ochoty sprawdzać, czy aby na pewno V6 potrafi tyle, ile obiecali nam w fabryce. Jest to coś w moim subiektywnym odczuciu bardzo ciekawego i poszukiwanego w każdym aucie. Do takiej spokojnej jazdy dopasowane jest zawieszenie. Samochód jest dość stabilny, aby czuć się bezpiecznie, jednak zawieszenie swoją charakterystyką jest wyraźnie nastawione na komfort.
Podsumowując testowego Volkswagena Eosa, należy podkreślić, że jest to najmocniejsza wersja silnikowa. Co więcej, nie figuruje ona w podstawowych cennikach tego modelu, a jest jedynie dostępna na zamówienie. Cena tego „samochodu dla ludu” jest szczerze mówiąc mało „dla ludu”, ponad 160 tysięcy zł. Może odstraszyć. Niewątpliwą zaletą i częściowym usprawiedliwieniem takiego samochodu jest absolutny brak konkurencji na rynku. Wszystkie inne auta typu coupe-cabrio są oferowane z silnikami o mocy do 200 koni mechanicznych. Niestety zestawiając cenę podstawowej wersji Eosa z podobnym silnikowo Megane, Volkswagen jest nadal o prawie 20 tys. zł droższy. Czy warto? Mnie osobiście ten samochód przypadł do gustu, przynajmniej w testowanej wersji V6. Z czystym sumieniem muszę stwierdzić, że mimo wysokiej ceny (spowodowanej częściowo przejściem w wyższy próg akcyzy), samochód trzeba ocenić naprawdę wysoko, nawet pomimo kilku opisanych wad, o których szybko się zapomina, uśmiechając się od ucha do ucha w słoneczny dzień.
Za fachową pomoc w realizacji artykułu dziękujemy dealerowi Volkswagena „Sobiesław Zasada” w Warszawie. http://www.zasada.waw.pl
Autorzy:
Tekst: Paweł Chojnacki
Zdjęcia: Bartłomiej Myć
+ Dodaj Komentarz Komentarze
Brak komentarzy, twój bedzie pierwszy.
Aktualności motoryzacyjne
Hit, czy odgrzewany kotlet?
Volkswagen Golf Vi Crashtest
Volkswagen Golf Vi GTI - miejska legenda?
Volkswagen Polo V
Volkswagen sprzedał milion touranów
Volkswagen wygrał Rajd Dakar
Volkswagen Scirocco zdobył tytuł
Nowy Volkswagen Touareg - wizualizacje kolejnej generacji
Rekord sprzedaży koncernu Volkswagen
Volkswagen prezentuje roadstera Concept BlueSport
Volkswagen zakończył 2008 rok sukcesem































