Volvo V70
2007-06-14
Jest to reprezentant pierwszej linii modelowej Volvo, w której projektanci stwierdzili, że kredensy na czterech kołach mogą się jednak nie podobać potencjalnym klientom i zdecydowali, że zmienią wygląd swoich aut. Trzeba przyznać, że charakter zmian jest bardziej ewolucyjny niż rewolucyjny, aczkolwiek nadwozie może się podobać. Mimo wszystko, wciąż łatwo się w nim dopatrzyć korzeni kanciastych poprzedników i nikt nie będzie miał wątpliwości, że ten samochód to Volvo.
Pierwsze spojrzenie mówi nam, że jest to samochód solidny. I faktycznie, takie wrażenie powodują zdecydowanie i prosto narysowane linie nadwozia. Po zajęciu miejsca w środku wrażenie solidności potęguje masywna deska rozdzielcza, wykonana z bardzo przyjemnych w dotyku i dobrej jakości materiałów. Jest porządnie wykonana, nic tu nie skrzypi ani nie trzeszczy.
Komfort podróżowania również nie pozostawia wiele do życzenia. Nawet długie trasy nie powodują zmęczenia pasażerów (głównie za sprawą świetnie wyprofilowanych foteli), a miejsca w środku spokojnie starcza na 5 osób.
Czar pryska jednak po rozpoczęciu jazdy. Tak naprawdę, prowadząc go mamy wrażenie że jest on jakby… gumowy. Gumowy jest układ kierowniczy, gumowe wydają się hamulce, a w zakrętach nadwozie okazuje się nie być do końca sztywne, prawdopodobnie za sprawą nieprzeciętnej długości i nadwozia typu kombi.
Mimo to absolutnie nie można zarzucić „gumowości” kluczowemu elementowi tego auta - zespołowi napędowemu. 2.4-litrowy, turbodoładowany silnik po wciśnięciu gazu i przekroczeniu 2 tys. obrotów, przy których włącza się turbosprężarka, wprost katapultuje to ciężkie kombi od 0-100km/h w ok. 8 sekund i na dłuższej prostej potrafi rozpędzić je do 230km/h. Nieźle, jak na rodzinną salonkę. Automatyczna skrzynia biegów zmienia przełożenia płynnie, zmianę biegu można dostrzec jedynie patrząc na obrotomierz. Kiedy chcemy gwałtownie przyspieszyć, wciskamy pedał gazu do oporu, a „kick-down” redukuje bieg i mamy do dyspozycji potężny moment obrotowy, więc nawet wyprzedzanie tirów jest nam niestraszne. W zakrętach, prowadzony pewną ręką zachowuje się poprawnie, a z pomocą w trudnej sytuacji przychodzi napęd na 4 koła. Jednak ciągle przeszkadza długość i wspomniana już „gumowość” układu kierowniczego.
V70 z pewnością nie jest samochodem tanim. Testowana wersja to model AWD z roku 1998, wyposażona m. in. w napęd na 4 koła, automatyczną skrzynię biegów, półautomatyczną klimatyzację, podgrzewanie siedzeń, pełną elektrykę i 10-głośnikowy system dźwiękowy i z silnikiem o mocy 193 koni. W momencie zakupu kosztowała ok. 200 000 tys. zł, obecnie tak wyposażony egzemplarz kupimy za 20-25 tys. zł. Wydaje się to niezbyt dużą kwotą, jednak nie możemy zapominać o wysokich kosztach utrzymania, a przede wszystkim o zużyciu paliwa, które dochodzi nawet do 20 litrów na 100km!
Reasumując, z pewnością sprawdzi się on jako szybki, komfortowy i bezpieczny środek transportu na długie trasy, jednak nabywca musi liczyć się ze znacznymi kosztami.
M_Klimek
+ Dodaj Komentarz Komentarze
Aktualności motoryzacyjne
Volvo kończy rok mocnym akcentem
Volvo Trucks startuje z nową fabryką w Rosji
Auta Volvo bezpieczne nie tylko na drodze
Pięć modeli Volvo kandyduje do nagrody Ekologicznego Samochodu Roku
Koncepcyjne Volvo S60 z bliska
Hybrydowe pojazdy Volvo dla Francji i Anglii
Nowy internetowy magazyn Volvo
Wybrane Używane Samochody Ciężarowe już w Volvo Truck Center Polska
Ford Motor rozważa sprzedaż Volvo
Nowe Volvo S60 coraz bliżej































